Gdy ofiary już się nie lękają

Gdy ofiary księży pedofilów już się nie lękają, zaczynają mówić. Także w Polsce. Opowiadają swoje dramaty. Łamiącym głosem. Czasami z zawstydzeniem. Przerażeniem, jak ich tajemnice zostaną przyjęte. Ale mówią. Prawda musi zostać opowiedziana. Ich głos w końcu musi zostać wysłuchany. Przez nas.

Dziś prawda, jaka odsłania się z ich relacji – choćby o postawie i zachowaniach ks. Henryka Jankowskiego – pokazuje ten sam mechanizm, który wiąże się z kościelną polityką milczenia. Polityką, którą przez lata praktykował Kościół – we Włoszech, USA, Australii, Chile, Irlandii… Akceptowały go elity polityczne. Dziennikarze zbywali milczeniem. Dziećmi, ofiarami, nikt się nie przejmował.

2.

Dziś już wiemy, że Kościół, także w Polsce, musi stanąć twarzą twarz ze swoją ciemną kartą. Upada mit, który był powielany, że w kraju nad Wisłą nie dochodziło do molestowania seksualnego dzieci przez księży. Proces odsłaniania prawdy o skali tego procederu przyśpieszył film Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. Raz jeszcze się okazuje, że słowo (reportaże na temat nadużyć seksualnych były przecież publikowane) jest tylko kładką do zmiany świadomości, jaką powoduje obraz (film Smarzowskiego obejrzało ponad 5 milionów widzów). 

Ba, sam Kościół zrozumiał, że nie da się dalej chować głowy w piasek. Dlatego hierarchowie Kościoła pracują także nad zbiorczym wykazem przypadków molestowania seksualnego małoletnich z poszczególnych diecezji i zgromadzeń zakonnych. Pochodzące z rozesłanych do wszystkich biskupów diecezjalnych i wyższych przełożonych zakonnych dane, miały wpłynąć do końca listopada.

3.

Nie zmienia to faktu, że reakcja polskiego Kościoła jest spóźniona – trudno oprzeć się wrażeniu, że ten rachunek sumienia dokonuje się pod naciskiem mediów. Po drugie, Kościół nie robi tego dlatego, iż uznał, że tak nakazuje przyzwoitość, a podpowiada chrześcijańskie sumienie, ale dlatego, że ciemna przeszłość dopada biskupów. I rzecz ostatnia: winnych szuka dziś się tylko w osobach bezpośrednich sprawców, ale kłopotem są ci, którzy wiedzieli o czynach księży pedofilów, a mimo to przenosili ich z parafii do parafii lub po prostu kryli. 

Kościół, także w Polsce nie będzie miał prawa do przedstawiania się w roli moralnego autorytetu, jeśli sam nie dokona rachunku sumienia. I nie  powie prawdy o tym, że dobro wizerunkowe kościelnej instytucji przedkładał ponad dobro bezbronnych i niewinnych ofiar. Dzieci.