Jak Ty możesz zmienić świat?

1.

Żyjemy, przynajmniej tak mniemamy, w epoce, gdzie kluczowe jest posiadanie swojego zdania. To gloryfikacja indywidualizmu i narcyzmu sprawiły, że każdy chce być oryginalny. Chce być postrzegany jako ten, który jest niepowtarzalny i wyjątkowy. Chce mówić głosem, który odbiega od stadnego chóru gęgaczy.  

Czy rzeczywiście więc jest tak, że powszechnie korzystamy z prawa do własnego zdania i zachowań odbiegających od stadnych? Że sprzeciwiamy się, gdy widzimy, jak obiegowe opinie kolonizują nasze życie społeczne? I czy mówimy stanowcze „nie” tyrani większości, a nie, że tą większość popieramy, ale – by poprawić sobie humor – nie cieszymy się z owego oportunizmu a la minister Gowin?

2.

By zburzyć to powszechne przekonanie o tym, że nie podlegamy stadnym instynktom i sposobom myślenia, przywołam teraz na świadków dwóch wybitnych psychologów. Oto oni: Solomon Asch i Stanley Milgram. Ich eksperymenty pojawiają się w dwóch książkach, które ostatnio przeczytałem, choć eseje traktują o zupełnie różnych kwestiach: „Nie dla zysku” Marthy C. Nussbaum i „Utopia dla realistów” Rutgera Bregmana. Cóż o naszych zachowaniach i odwadze mówią słynne eksperymenty amerykańskich psychologów?

Zacznijmy od eksperymentu Ascha. Amerykański psycholog pokazał badanym przez siebie ludziom trzy linie na kartce pytając, która z nich jest najdłuższa. Kiedy inne obecne w pokoju osoby (współpracownicy Ascha, o czym uczestnicy eksperymentu nie wiedzieli), udzielały identycznych odpowiedzi, badani szli w ich ślady nawet jeśli, co było oczywiste, ich odpowiedzi były fałszywe.

Teraz przywołajmy na świadka Stanley’a Milgrama i jego ustalenia. Psycholog chciał zbadać, jak zachowujemy się wobec autorytetów, które wydają nam polecenia. W wyniku wielokrotnie powtarzanych eksperymentów (pierwszy wariant doświadczenia został przeprowadzony na Uniwersytecie Yale ze studentami), psycholog wykazał, że badane przez niego osoby przejawiały wysoki poziom uległości wobec władzy. Większość ludzi biorąca udział w badaniach była gotowa poddać drugą osobę bardzo bolesnym i niebezpiecznym wstrząsom elektrycznym, jeśli tylko nadzorujący wszystko naukowiec aprobował takie działania. I działo się tak nawet wówczas, gdy druga osoba krzyczała z bólu (co było oczywiście udawane przez tę osobą, gdyż stanowiło element eksperymentu). Gdy jednak naukowiec wydawał komendę: „Proszę kontynuować” lub „Eksperyment wymaga, aby to kontynuować”, osoba zadająca ból nie miała skrupułów. Robiła to.

Jaki jest wspólny mianownik oby eksperymentów? Okazuje się, że gdy pojawia się presja większość lub polecenie kogoś, kto może uchodzić za autorytet, nasza odwaga do zaprezentowania własnego zdania diametralnie maleje. Presja grupy, stada czy plemienia sprawia, że gotowi jesteśmy ignorować i brać w nawias rzeczywistość, którą widzimy na własne oczy. I nie zważać na ból, jaki zadajemy drugiemu, jeśli ten ból jest ceną za powodzenie eksperymentu. Krótko: jeśli presja stada jest duża, rezygnujemy z prawdy. A odwagę wieszamy na kółku.

3.

Czy zatem prawda i odwaga nie mają znaczenia? I muszą przegrać z tyranią większości i strachem? Nie. Solomon Asch wykazał również, że pojedynczy głos sprzeciwu może mieć duże znaczenie. Kiedy pojawiła się choć jedna osoba w czasie projektu, która miała odwagę powiedzieć prawdę i przeciwstawić się tyrani większości, inni badani w eksperymencie Ascha skłonni byli wierzyć swoim zmysłom, a nie przekonaniu głoszonemu przez większość. 

Powie ktoś, że trzeba mieć nie lada odwagę, by przeciwstawić się tyrani myślenia stadnego? To prawda. Ale ktoś to musi zrobić. Dlaczego? Posłuchajmy na koniec amerykańskiego pastora, który posiadał taką odwagę. I dlatego zmienił świt, choć większość sądziła, że walka o równouprawnienie Afroamerykanów to budowanie statków na piasku. 

A teraz głos ma Martin Luther King: „Tchórzliwi zapytają: Czy jest to bezpieczne? Oportuniści spytają: czy jest to politycznie poprawne? Próżni zapytają: Czy jest to popularne? Ale świadomi zapytają: Czy jest to słuszne? I nadejdzie czas, gdy ktoś musi zająć pozycję, która nie jest ani bezpieczna, ani polityczna, ani popularna, ale ktoś musi ją zająć, bo jest słuszna”.

Każdego dnia stajemy wobec sytuacji, gdy musimy zrobić nie to, co popularne czy politycznie korzystne. Ale to, co jest słuszne. Bo prawdziwe. Jeśli chcemy budować lepszy świat, nie możemy zrezygnować z odwagi, by mówić własnym głosem.