Kiedy wyrzeczenie oznacza zysk

1.

Ileż to już końców przeżywaliśmy, prawda? Koniec demokracji? Koniec historii? Sęk w tym, że ten koniec nadciąga szybko i jest realny. Mamy nawet owego kresu świadomość. Cóż więc stoi na przeszkodzie, aby koniec, jaki wiąże się ze zmianami klimatu, przezwyciężyć?  

O tej swoistej przeszkodzie, która sprawia, że nie potrafimy zastopować groźnego dla nas i za naszą sprawą czynionego biegu historii, pisze dwóch niemieckich intelektualistów Claus Leggewie i Harald Welzer w książce pod znamiennym tytułem: „Klimat, przyszłość i szanse demokracji” wydanej w Polsce w 2012 roku. Demaskują oni ową przeszkodę kreśląc rozbieżność jaka zachodzi między naszym myśleniem a działaniem.

2.

Pierwsze z opisywanych przez niemieckich intelektualistów doświadczenie mówi o studentach teologii, przygotowujących się do bycia duchownymi. Kandydatów na duchownych poproszono o przygotowanie kazania o miłosiernym Samarytaninie. Następnie uczestnik eksperymentu musiał udać się do innego budynku, by je nagrać. Podczas gdy studenci pisali swoje homilie, przełożony wszedł i powiedział, że muszą zakończyć przygotowania i natychmiast iść je nagrać. Przyszli księża udali się więc pospiesznie do innego budynku, przed którym leżał człowiek symulujący ciężki napad astmy. Tylko 10 spośród 40 studentów zatrzymało się, by mu pomóc! W przeprowadzonym później sondażu większość z uczestników eksperymentu przyznała, że w ogóle nie zauważyła, że na ich drodze znajduje się człowiek potrzebujący pomocy. Kandydaci na duchownych „przetrawili” przypowieść o miłosiernym Samarytaninie w teorii, ale nie zdołali jej zastosować w życiu! 

Leggewie i Welzer opisują też przypadek młodego niemieckiego przedsiębiorcy z klasy średniej (choć równie dobrze bohaterem tej historii mógłby być przedstawiciel polskiej klasy średniej), który w swojej dwudziestotysięcznej gminie sprawił, że na spotkania w kwestiach polityki klimatycznej przyszło około 100 osób. To dużo. Ale po spotkaniu przy piwie inicjator akcji opowiadał, że właśnie kupił audi RS6 z silnikiem o mocy 580 KM – to najlepsza limuzyna, jaka była dostępna na rynku. Po co? „Bo, jak powiedział, to ostatnia okazja. Za kilka lat i tak nie będzie można takimi jeździć”. 

3.

Jak widać, naszym problemem nie jest to, co myślimy, ale jak działamy. Nie ma bowiem łatwego przejścia od stwierdzenia: „wiem, co powinienem zrobić” do: „zrobiłem to”. To przejście nie jest łatwe, gdyż każdą niemal zmianę, której celem jest ochrona klimatu, odczytujemy jako wyrzeczenie lub poświęcenie. Dlatego chwila, gdy pada słowo „wyrzeczenie”, w głowie ludzi status quo błyskawicznie urasta do rangi optimum, przy którym nie wolno majstrować. Czy jednak „wyrzeczenie” zawsze oznacza stratę? 

A może właśnie jest dokładnie odwrotnie – wyrzeczenie oznacza zysk. Czyż bowiem zyskiem dla nas ludzi nie jest to, gdy w imię troski o naszą planetę bagnety zamienia się na lemiesze, ropę na słońce, a węgiel na wiatr?